weź udział w konkursie
Coraz więcej kobiet mówi dziś wprost: chcę być mamą, ale nie chcę rezygnować z siebie. Z pracy, z relacji, z poczucia, że mam wpływ na własne życie.
I właśnie w tym miejscu pojawia się decyzja o podziale urlopu rodzicielskiego.
Dziś jest ona bardziej realna niż kiedykolwiek wcześniej. Od kwietnia 2023 roku, po wdrożeniu dyrektywy work-life balance, ojcowie w Polsce mają indywidualne prawo do urlopu rodzicielskiego – w tym 9 tygodni, których nie mogą przekazać mamie. Jeśli z nich nie skorzystają, przepadają.
To zmienia zasady gry. I daje kobietom coś bardzo konkretnego: możliwość wyboru – a nie tylko dopasowywania się do sytuacji.
Nie tylko dziecko. Też ja
Kiedy rodzi się dziecko, zmienia się wszystko. Większość czasu i energii naturalnie koncentruje się wokół niego. W tle jednak pozostają inne ważne potrzeby – kontakt z ludźmi, rozwój zawodowy, poczucie sprawczości.
Psychologia opisuje to bardzo jasno. Zgodnie z teorią autodeterminacji Richarda Ryana i Edwarda Deciego, do dobrostanu potrzebujemy trzech rzeczy: relacji, poczucia kompetencji i autonomii.
Przekładając tę teorię na praktykę, można powiedzieć, że do szczęścia i równowagi psychicznej potrzebujemy: ciepłych więzi z innymi (przyjaciele, rodzina), aktywności zawodowej, poczucia sprawstwa oraz możliwości samostanowienia i wyboru. Innymi słowy, aby rozwijać satysfakcjonującą karierę zawodową, trzeba mieć dobre relacje z ważnymi dla nas ludźmi jako bazę, do której możemy powracać po codziennych obowiązkach.
Nasi bliscy tworzą nam przestrzeń do dzielenia się troskami oraz świętowania sukcesów. I na odwrót – aktywność zawodowa stanowi zabezpieczenie naszych potrzeb materialnych oraz tych związanych z rozwojem kompetencji społecznych, profesjonalnych. W pracy możemy poczuć nasze sprawstwo, rozwijać szczególne umiejętności i potencjał.
Kiedy na świecie pojawia się dziecko, wszystkie trzy obszary naszych potrzeb (relacji, kompetencji, autonomii) ulegają zachwianiu: nie mamy już tyle czasu dla partnera, kariery zawodowej, a granicę naszej niezależności zaczyna wyznaczać płacz dziecka. W takich warunkach łatwo o frustrację. Chyba, że ktoś nas może wesprzeć, tak żebyśmy mogli sobie przypomnieć, kim jesteśmy i co lubimy robić poza opieką nad dzieckiem
Dlatego realne wsparcie drugiego rodzica nie jest „pomocą”, tylko warunkiem utrzymania równowagi.
Jak zauważa dr Dorota Wiszejko-Wierzbicka z Uniwersytetu SWPS, podział urlopu rodzicielskiego można traktować jako świadomą decyzję, która pomaga zadbać o podstawowe potrzeby psychiczne – zarówno kobiety, jak i mężczyzny.
Kiedy wszystko nie jest tylko na mojej głowie
Podział urlopu rodzicielskiego to często pierwszy moment, kiedy to wsparcie naprawdę zaczyna być widoczne w codziennym życiu.
Nie chodzi tylko o kilka tygodni. Chodzi o to, co dzieje się później.
Badania prowadzone w Niemczech pokazują, że mężczyźni, którzy korzystali z urlopów rodzicielskich, po powrocie do pracy w większym stopniu angażują się w opiekę nad dziećmi i obowiązki domowe. To doświadczenie zostaje z nimi na stałe.
To szczególnie istotne w kontekście danych z Polski. Z badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że nawet w rodzinach, w których oboje rodzice pracują i wychowują dzieci w wieku od 1 do 9 lat, w 68% przypadków to mama wciąż głównie zajmuje się domem i dziećmi.
Potwierdza to również badania przeprowadzone przez organizację Make Mothers Matter – 4 na 5 kobiet w Polsce przyznaje, że to głównie na nich spoczywa ten ciężar. Efektem tego jest przeciążenie i brak czasu na odpoczynek czy rozwój zawodowy.
W tym kontekście realne zaangażowanie ojca od początku ma ogromne znaczenie dla jakości życia mamy.
„Mama zrobi to lepiej” – i co dalej?
Na początku to najczęściej mama bierze na siebie główną odpowiedzialność za opiekę nad dzieckiem – korzysta z urlopu macierzyńskiego i często także pierwszej części rodzicielskiego. To naturalny etap.
Trudność pojawia się później, przy powrocie do pracy. Jeśli przez pierwsze miesiące to mama zajmowała się dzieckiem na co dzień, może mieć poczucie, że trudno ją w tej roli zastąpić. Z kolei ojciec nie miał okazji zdobyć wystarczającego doświadczenia, żeby przejąć opiekę w pełnym zakresie.
W takiej sytuacji ciężar obowiązków opiekuńczych i domowych w dużej mierze pozostaje po stronie mamy, nawet jeśli wraca ona do aktywności zawodowej. Z czasem pojawia się zmęczenie, frustracja i poczucie niesprawiedliwości, które wpływają nie tylko na codzienność, ale też na relację.
Podział urlopu rodzicielskiego pozwala temu zapobiec. Kiedy ojciec przejmuje opiekę nad dzieckiem na pewnym etapie, ma czas, żeby nauczyć się codziennych obowiązków i nabrać w nich pewności. Dzięki temu łatwiej o bardziej zrównoważony podział opieki po powrocie mamy do pracy.
Ojcowie, którzy korzystali z urlopu rodzicielskiego, podkreślają, że dopiero czas spędzony sam na sam z dzieckiem pozwala naprawdę nauczyć się opieki i zbudować własną relację.
Co to zmienia w relacji
To, jak wygląda podział opieki na początku, przekłada się na jakość relacji w dłuższej perspektywie.
Badania z krajów skandynawskich, takich jak Norwegia, Szwecja czy Islandia, pokazują, że w parach, w których ojciec korzysta z urlopu rodzicielskiego, rośnie poziom współpracy i poczucia solidarności. Takie związki są też bardziej stabilne – rzadziej dochodzi w nich do rozwodów i separacji.
Nie wynika to z deklaracji, tylko z doświadczenia. Oboje rodzice uczestniczą w tej samej rzeczywistości i lepiej rozumieją, z czym wiąże się codzienna opieka nad dzieckiem.
Praca to ważna część życia
Dla wielu kobiet powrót do pracy to nie tylko kwestia finansowa. To także możliwość wykorzystania swoich kompetencji, poczucie sprawczości i bycia docenioną. Z danych wynika, że dla większości kobiet praca jest źródłem satysfakcji.
Możliwość łączenia macierzyństwa z aktywnością zawodową ma więc bezpośredni wpływ na jakość życia kobiet i ich dobrostan.
A co z dzieckiem?
Wiele kobiet zastanawia się, czy powrót do pracy i dzielenie się opieką nie odbije się na dziecku.
Badania pokazują, że nie.
Mama, która daje szansę tacie na zbudowanie bezpiecznej więzi z dzieckiem, to mama, która rozumie, że to jest kapitał dla dziecka na całe życie. Psychologia społeczna przedstawia wiele dowodów na to, że praca zawodowa matki nie odbija się negatywnie na emocjonalnej więzi łączącej ją z dzieckiem.
Co więcej z badań przeprowadzonych przez naukowców z Harvardu, którzy zebrali dane od 50 tys. osób z 24 krajów (a ich wnioski były współmierne dla ludzi z różnych kultur i miejsc zamieszkania) wynika, że dzieci pracujących mam radzą sobie lepiej w życiu zawodowym od dzieci, których mamy nie pracowały. Jak wskazują dane, zgromadzone przez naukowców z harwardzkiej Szkoły Biznesu, szczególnie córki pracujących kobiet odnoszą większe sukcesy w życiu zawodowym, więcej zarabiają i częściej pełnią funkcje kierownicze niż ich rówieśnice, których matki zajmowały się wyłącznie domem.
Z kolei synowie pracujących mam w dorosłym życiu są bardziej zaangażowanymi ojcami i zajmują się dziećmi przeciętnie 7,5 godziny tygodniowo więcej niż mężczyźni, których mamy nie pracowały. Częściej również mają pracujące żony i dzielą się z swoimi partnerkami obowiązkami domowymi. To dowodzi, że wzorce, które wynosimy z domu są nie do przecenienia i że to my, rodzice, na długie lata – o ile nie na całe życie – modelujemy przyszłe zachowania naszych dzieci.
To się naprawdę opłaca
Podział urlopu rodzicielskiego nie jest tylko decyzją organizacyjną. To decyzja, która wpływa na codzienność, relacje i długofalową jakość życia.
Daje kobietom większą przestrzeń, zmniejsza przeciążenie i pozwala łączyć różne role bez konieczności rezygnowania z którejkolwiek z nich.
A to przekłada się nie tylko na mamę, ale na całą rodzinę.

